Pokazywanie postów oznaczonych etykietą operacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą operacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

Podsumowanie tygodnia ( nie do końca udane ;) )

Chciałam podsumować tydzień, wstawić zdjęcia i na dobrych chęciach się skończyło. Blogger zwariował z skalowaniem zdjęć, więc postanowiłam sprawdzić czy starych zdjęć też to dotyczy. Ciekawość się nie opłaciła bo okazało się,że niestety po próbie edycji reszta też się posypała i efekt jest taki,że musiałam skasować zdjęcia metamorfozy. Poradzę się kogoś mądrzejszego i mam nadzieję,że jutro wszystko wróci do normy :) Dziś już nic nie ruszam!


A co u mnie? Wprowadziłam do menu kasze i  na szczęście wszystko jest w porządku. Plan na przyszły tydzień - surowe warzywa. Odetchnę z ulgą jak w końcu bez problemu zjem sałatkę ;) Poza tym dziecko chore, ja jeszcze mimo najszczerszych chęci jeszcze nie odzyskałam pełnej sprawności po operacji, mam problem z schylaniem, gwałtownym wstawaniem. Ale blizny już prawie nie bolą :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Wróciłam! :)

Jestem  już w domu! Niekompletna ale szczęśliwa ;) Pęcherzyk żółciowy razem z kamieniem opuścili moje ciało już na zawsze. Jestem tym bardziej zadowolona, że sytuacja okazała się być  na tyle poważna,że był  to już ostatni moment na wykonanie operacji metodą laparoskopową. Jeszcze trochę i jedynie klasyczna operacja mogłaby mnie uwolnić od tego zbuntowanego narządu. Niestety wiązało by się to z dłuższą rekonwalescencją i większym ryzykiem przepukliny.

Czuję się całkiem nieźle a nie minął jeszcze tydzień od zabiegu. Wstępnie dowiedziałam się,że powinnam odczekać miesiąc nim wrócę do ćwiczeń ( upewnię się jeszcze w środę podczas ściągania szwów ). Czyli z Nowym Rokiem witajcie regularne treningi!!! :)  Teraz muszę się skupić na podkręceniu metabolizmu w kwestii żywienia. Aktualnie moja dieta jest fatalna, spożywam za mało kalorii ale nie mam na to większego wpływu. Jem zdecydowanie za mało i nie tak jak powinnam. Jeszcze co najmniej tydzień muszę zadowolić się gotowanymi warzywami. Potem będę starać się nauczyć swój organizm funkcjonowania z odpowiednią liczbą kalorii i z normalnym, zdrowym jedzeniem. Podobno mogę mieć problem z surowymi warzywami, ale może akurat ja będę tym szczęśliwcem którego takie problemy ominą ( oby, wizja braku moich ulubionych sałatek doprowadza mnie do palpitacji serca ;) )

 Boję się trochę powrotu do prawidłowego jedzenia, na pewno mój organizm zareaguje lekkim skokiem wagi. Większość osób jedząc tak jak ja teraz, spadła by mocno z wagi ale u mnie następuje błyskawiczne dostosowanie się do niewielkiej ilości jedzenia, metabolizm zwalnia  i każda próba powrotu na właściwe tory to spory wysiłek. Wystarczy zwrócić uwagę na fakt, że kilka dni głodówki przed i pooperacyjnej sprawiło, że waga wskazuje 62 kg , czyli prawie dokładnie tyle ile przed wyjazdem do szpitala. Kolejny dowód na to, że aby zdrowo gubić kilogramy trzeba jeść, zgodnie z naszym zapotrzebowaniem kalorycznym i ćwiczyć. Głodówki nic nie dają, oprócz późniejszych problemów z metabolizmem.


Mam nadzieje,że ten miesiąc pozwoli mi na uporanie się z tym problem i kiedy w styczniu wrócę do ćwiczeń wszystko wróci do normy :) Na szczęście wracam też powoli do leków bo ich brak zaczęłam już odczuwać.

Proszę, o to mój nowy (zdrowszy ;) ) brzuch! Może nie prezentuje się teraz pięknie ale mnie jego widok cieszy niezmiernie. W końcu nie będę musiała się bać się kolejnego ataku .



A po powrocie do domu czekała na mnie mała niespodzianka... W czasie mojego pobytu w szpitalu trwała akcja - 40% w sklepach Rossmann. Zależało mi na jednym lakierze do paznokci. Pełna zaufania do swojego męża wysłałam go do sklepu i... oczywiście podołał zadaniu i sprawił mi niespodziankę dodając jeszcze coś "od siebie". W końcu  remont ciała to nie tylko ćwiczenia i zdrowe odżywianie ;)








niedziela, 24 listopada 2013

Szpitalnie...

Dziś spokojny wieczór, zbieram siły na najbliższe dni  w szpitalu i pierwszą w  życiu operację. Torba spakowana a największą jej część zajmują książki. Licząc się z  5-6 dniowym pobytem musiałam zaopatrzyć się w co najmniej pięć książek ;) Niestety szybko czytam. Niestety bo uniemożliwia mi to spokojne napawanie się lekturą, ale ma to też swoje plusy, zwłaszcza teraz gdy czas wolny to towar mocno deficytowy ;) Ale najbliższe dni zamierzam spędzić na czytaniu i spaniu. W końcu we wszystkim należy szukać plusów, prawda? W sumie szpital to takie trochę SPA - narzucony spokojny rytm dnia, obsługa, kapcie, piżamy a i jakiś basen się znajdzie ;) 

Do zobaczenia za kilka dni!

piątek, 15 listopada 2013

Plan treningowy po operacji

Do operacji  1,5 tygodnia a ja właśnie układam sobie w głowie mój plan treningowy po otrzymaniu zielonego światła na ćwiczenia :)

Początek będzie na pewno spokojny - czyli Orbi pójdzie w ruch . I pomyśleć, że jeszcze niedawno chciałam go sprzedać "bo to za słaby wysiłek dla mnie" ;) Pewnie 2 tygodnie orbiego ( 3-5 razy w tygodniu), potem Skalpel Ewy Chodakowskiej przez kolejne 2-3 tygodnie. Mam nadzieję, że po tym czasie uda mi się wrócić do intensywniejszych treningów i moja kondycja powoli będzie wracać do poziomu sprzed zaprzestania treningów.  Następnie na pewno przeplatane intensywniejsze treningi Ewy. I to mój plan zbudowania formy i powrotu do gry. Czasowo wszystko będzie oczywiście zależeć od tego jak mój organizm będzie współpracował.

Na pewno będę musiała skupić się też na moich najbardziej problematycznych partiach ciała czyli:
- brzuch (ale tutaj problem jest tak szeroki, że zasługuje na osobny post )
- pośladki - przyda się im podniesienie i zaokrąglenie - na pewno przysiady, może trening Mel B. na pośladki?
- wewnętrzna strona ud - pamiętam, że z zdziwieniem przyjęłam fakt, że będąc już w rytmie ćwiczeniowym, czyli ćwiczyłam regularnie, od dłuższego czasu różne rodzaje ćwiczeń , poczułam ból tych mięśni po treningu z Tomkiem Choinskim. Widać poruszył mięśnie które uchowały się podczas innych treningów, więc ten trening też trafi na listę ;)

Myślę też powoli nad treningiem z jakimś obciążeniem ale do tego droga długa więc nie ma sensu specjalnie się nakręcać na te ćwiczenia. Jednego się już nauczyłam - cierpliwość popłaca ;)